Artykuły prasowe
13.12.2004, Gazeta Prawna
Duże firmy i tak poradzą sobie na rynku, mając zasoby i kapitał
Zdaniem przedstawicieli Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji w Polsce tworzenie przepisów zaczyna się od podcinania nóg największym, a potem okazuje się, że tracą mniejsze firmy i konsumenci. Powszechna jest opinia, że duże i tak poradzą sobie na rynku, mając zasoby i kapitał na inwestycje.
Tradycyjne, głównie małe sklepy spożywcze, według danych GfK z 2004 roku to ponad 92,8 tys. placówek, które ilościowo stanowią 98 proc. wszystkich obiektów – z roku na rok tracą udział w przychodach ze sprzedaży sektora. Obecnie do nowoczesnych kanałów dystrybucji należy 38-40 proc. obrotów. Rodzime firmy chcą takich regulacji prawnych, które od dawna funkcjonują w krajach Unii Europejskiej. Duże sieci uważają, że takie regulacje już są, ale problemem jest kompetentne i uczciwe stosowanie prawa.
– Tezy do ustawy o handlu zostały zbudowane przez Polską Izbę Handlu w 1994 roku i są nadal aktualne. Oparte są na przykładach tych państw UE, gdzie udało się zachować w miarę zdrowe proporcje w obrotach z handlu między sieciami hiper- i supermarketów a tradycyjnymi sklepami. Będę się cieszył, jeśli w Polsce będzie układ, że 60 proc. obrotów realizować będą obiekty wielkopowierzchniowe, w tym dyskonty, a 40 proc. sklepy tradycyjne, w tym sieci małych i średnich sklepów – wyjaśnia Andrzej Lewiński, prezes Polskiej Izby Handlowej.
Z badań firmy PMR Consulting wynika, że rośnie udział handlu w PKB: w 2001 roku – 18,0 proc.; w 2002 – 18,2 proc., a w 2003 roku 18,5 proc. Według Urszuli Kłosiewicz-Góreckiej z Instytutu Rynku Wewnętrznego i Konsumpcji w 2003 roku poprawiła się rentowność firm z sektora.
Wartość inwestycji zagranicznych w handel detaliczny do 2003 roku wyniosła ok. 8,2 mld USD, a ok. 45 proc. tej kwoty przeznaczono na obiekty największe, tj. hipermarkety i centra handlowe. Kwota inwestycji krajowych jest mniejsza, szacowana na ponad 2 mld USD. Dominują tu inwestycje w środki techniczne, logistykę i transport, informatykę, wzbogacenie drobnej infrastruktury. Inwestują głównie firmy większe, zatrudniające ponad 49 osób. Polskie kupiectwo w obliczu zagrożenia i konkurencji ze strony zagranicznych firm samo się organizuje, modernizuje i specjalizuje – powstają sieci nowoczesnych polskich sklepów, powoli postępuje integracja m.in. w łańcuchu dostaw.
– Uważamy, że w Polsce potrzebna jest ustawa o handlu, która będzie zgodna z prawem unijnym. Powinniśmy brać przykład z rozwiązań innych krajów, np. z Wielkiej Brytanii, w której o strukturze rynku decyduje rząd, nawet mała inwestycja wymaga pozwolenia władz lokalnych, a funkcje urzędu antymonopolowego – odpowiednik naszego UOKiK – pełni tzw. Office Affaire Trading. Decyzje o budowie dużych obiektów są podejmowane w oparciu o analizy rynku. To, że musi zostać stworzony system prawa, które będzie chroniło polskie firmy handlowe, wynika z dotychczasowych doświadczeń. Po drugie, przez 10 lat nie udało się wprowadzić żadnych konkretnych rozwiązań i programu ochrony rodzimego kupiectwa, a istniejące przepisy nie są egzekwowane. Nie walczymy z zagranicznymi sieciami, ale walczymy o prawo, o równe szanse w konkurencji, o zachowanie części rynku w rękach rodzimej przedsiębiorczości – mówi Andrzej Lewiński.
Zdaniem Renaty Juszkiewicz, dyrektora przedstawicielstwa Metro AG, w zaproponowanym kształcie ustawy restrykcje dotyczą wyłącznie wielkopowierzchniowych placówek handlowych. – Proponowane ograniczenia dla sieci wielkopowierzchniowych odniosą odwrotny skutek, niekorzystny dla całej branży handlowej, czego dowodem są przeprowadzone analizy ekonomiczne na temat wpływu ustawy na kształt polskiej gospodarki – twierdzi.
Anita Skiba