Polska Izba Handlu jest wpisana do rejestru instytucji szkoleniowych pod numerem identyfikacyjnym 2.14/00271/2008
Niedziela, 5 września 2010
Stanowiska
Polskiej Izby Handlu
Nasi partnerzy
Wiadomości Handlowe PKO Katalog usług KIGNET

Detalinfo

Polska Izba Przemysłu Targowego

Największa baza polskich firm

CAMARA OF COMERCIO INDUSTRIAS AGRICULTURA PANAMA

Artykuły prasowe
14.08.2005, Supermarket Polska

Uczciwe prawo dla lwa i królika - rozmowa z Andrzejem Lewińskim, prezesem Polskiej Izby Handlu

Mamy zadowalający poziom gospodarczy, ale prawo nie wspiera rodzimych wytwórców i usługodawców - mówi Andrzej Lewiński, prezes Polskiej Izby Handlu.

Polska Izba Handlu opracowała nową strategię działania, która ma przekonać władze ustawodawcze do zaakceptowania projektu ustawy, której jest współautorem. Na czym ona będzie polegać ?

Przymierzamy się do opracowania analizy obecnego stanu rynku w Polsce. Raport będzie podstawą do rozmów z przedstawicielami przyszłych władz państwowych na temat uregulowań prawnych, które należałoby ustanowić. Chcemy przekonać polityków, że w Polsce powinno się przyjąć rozwiązania wspierające rodzimy handel, które obowiązują w Europie. Jeśli znajdziemy sojuszników i uda nam się przeforsować choćby część postulatów, za około trzy lata zmiany mogłyby wejść w życie.

Jakie zmiany chcecie wprowadzić?

Proponowana ustawa reguluje uczciwe relacje pomiędzy podmiotami rynkowymi, w tym również producentami i sieciami. Nie może być tak, że producent traci na handlu z potentatami rynkowymi i odrabia koszty na umowach zawieranych z sieciami lokalnymi. Oczekujemy również zmiany drogi dochodzenia swoich praw z cywilno-prawnej na administracyjną oraz zrówniania limitów dotyczących liczby i lokalizacji wielkopowierzchniowych placówek handlowych z wytycznymi, które obowiązują w poszczególnych krajach europejskich. O powstaniu kolejnych obiektów decydowałaby centralna instytucja, a w przypadku sklepów o powierzchni większej niż 2 tyś. mkw. powinna odbywać się publiczna debata. Tego typu ograniczenia działalności hipermarketów wpłyną pozytywnie na stan rodzimego handlu, który ma duży potencjał rozwoju.

Jak Pan ocenia sytuację na rynku?

Możemy mówić o stabilnym rozwoju sektora handlowego. Działające sieci hipermarketów prawdopodobnie już wypełniają potrzeby rynku, w pełni rozwoju są sieci sklepów dyskontowych. W Polsce nie brakuje rodzimych sieci, które mają duże możliwości rozwoju i mogłyby stanowić spore zagrożenie dla ich zachodnich odpowiedników. Wystarczy wyliczyć grupę kapitałową BOS SA czy Lewiatan. Nie wspominając już sieci Chata Polska, Piotr i Paweł, czy Rabat 34. Nawet niektóre spółdzielnie Społem są przygotowane do konkurencji. Prezentujemy zadowalający poziom gospodarczy, ale obowiązujące przepisy prawne nie gwarantują wsparcia dla rodzimych wytwórców i usługodawców. Dotychczasowe zmiany są jedynie kosmetyką. Porównałbym je do zbijania gorączki u chorego, któremu potrzebne jest leczenie. Przyczyna takiego stanu to brak uregulowań prawnych, które gwarantowałyby ucziciwą konkurencję.

Czy Pana zdaniem prawo nie gwarantuje przestrzegania zasad uczciwej konkurencji?

Uczciwa konkurencja nie jest równoznaczna z równym traktowaniem wszystkich podmiotów na rynku. Obietnice równej pomocy dla wszystkich mijają się z celem. To tak, jakbyśmy zamknęli w tej samej klatce królika i lwa. Chodzi o firmy o zasięgu lokalnym, regionalnym a nawet ogólnopolskim, które mają przemyślaną strategię działania, prawidłowo opracowany model organizacyjny, ale z powodów ograniczeń finansowych nie są w stanie zaproponować oferty konkurencyjnej wobec zagranicznych graczy. Międzynarodowe sieci dysponują o wiele większym kapitałem, który pozwala im otwierać kolejne sklepy w atrakcyjnych lokalizacjach, organizować wyprzedaże kilkakrotnie w ciągu roku lub dyktować ceny producentom. Wystarczy wziąć do ręki ustawę framcuską lub hiszpańską, gdzie ściśle określono okresy wyprzedaży - w Polsce nie ma szczegółowych wytycznych. W większości krajów europejskich ustawowo zabrania się sprzedaży artykułów poniżej kosztów ich wytworzenia, w Polsce wygląda to inaczej. Jakiekolwiek zastrzeżenia rozstrzygane są na drodze cywilno-prawnej, a to niesie za sobą kolejne koszty. Sprawiedliwym byłoby wsparcie rodzimych podmiotów, które w porównaniu z międzynarodowymi graczami dysponują niewielkimi nakładami inwestycyjnymi.
Ostatnia aktualizacja: 13.07.2010