Polska Izba Handlu jest wpisana do rejestru instytucji szkoleniowych pod numerem identyfikacyjnym 2.14/00271/2008
Niedziela, 5 września 2010
Stanowiska
Polskiej Izby Handlu
Nasi partnerzy
Wiadomości Handlowe PKO Katalog usług KIGNET

Detalinfo

Polska Izba Przemysłu Targowego

Największa baza polskich firm

CAMARA OF COMERCIO INDUSTRIAS AGRICULTURA PANAMA

Artykuły prasowe
02.03.2006, Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

Polacy nie muszą odwiedzać sklepów przez cały tydzień

Rozmowa Dnia z Prezesem PIH Andrzejem Lewińskim

Czy robi Pan zakupy w niedzielę?

Nie zdarza mi się. Może czasami na lotnisku. Wolę spędzać wolny czas w swoim ogródku.

Pytam, bo Pańska organizacja zabiega o wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę. Nie można zostawić klientom decyzji, kiedy chcą kupować?

Jestem przekonany, że niedzielne zakupy to nie jest dobry model życia. Nie oszukujmy się – jak coś jest otwarte, to ludzie tam idą. Na przykład w Niemczech, sklepy są zamknięte w niedzielę i nikt nie protestuje. My nie jesteśmy za całkowitym zakazem, nie chcemy zrobić pustyni. Handel na dworcach, na stacjach benzynowych? Proszę bardzo. Rozumiemy, że w miejscowościach turystycznych sklepy mogą w sezonie działać na okrągło. Lokalne władze powinny mieć prawo do takich rozwiązań.

Widzi Pan coś złego w tym, że Polacy całymi rodzinami odwiedzają w niedzielę hipermarkety? Dlaczego odbierać im wolność wyboru?

Niedzielne zakupy stały się takim samym nałogiem jak internet, narkotyki czy alkohol. Nie lepiej pójść na spacer, pograć w piłkę albo poczytać książkę? Mówi Pan wolności.. To pozwólmy ludziom na jazdę z prędkością 300 km / na godzinę i pływanie w miejscach grożących śmiercią.

Szefowie hipermarketów twierdzą, że po wprowadzeniu zakazu będą musieli zwolnić wielu pracowników.

Tak słyszałem o tych 60 tysiącach ludzi, którzy pójdą na bruk. Ja w to nie wierzę. Nawet jeśli będą jakieś zwolnienia, to tyle samo miejsc pracy albo nawet więcej powstanie w handlu tradycyjnym i u drobnych, polskich producentów. Bo dziś sieci handlowe współpracują tylko z dużymi dostawcami, mniejsi nie mają szans. A pracownicy hipermarketów? Wielu z nich zarabia 500 zł miesięcznie, są zatrudniani w systemie pracy tymczasowej. To mamy popierać? Tak naprawdę walka toczy się o pieniądze – bo jak policzyły same sieci – 30% ich obrotów przypada na niedzielę.

Jednak dzięki temu klient może taniej kupić towar.

Klientom trzeba otworzyć oczy. Nasz papież pytał : ekonomia czy człowiek? Posłuchajmy papieża.

Po co domagacie się ograniczeń w budowaniu nowych hipermarketów, skoro tak wiele już postawiono? Nie za późno na takie regulacje?

Wcale nie chcemy bezwzględnych zakazów. Przeciwnie – samorząd wojewódzki powinien mieć wpływ na to, ile dużych sklepów działa na jego terenie. Zróbmy analizę potrzeb, pokażmy wszystkie skutki społeczne, ile małych firm upadnie. A że mamy już wiele hipermarketów? Przecież często stawiano je wbrew przepisom, za milionowe łapówki, jak w Szczecinie.

Jeśli zmienimy przepisy, to może więcej decydentów ustawi się po łapówki?

Nie, nie. To niemożliwe. Na pewno będzie większa kontrola.

Rozmawiał Janusz Michalczyk
Ostatnia aktualizacja: 13.07.2010