02.03.2006, Słowo Polskie Gazeta WrocławskaPolacy nie muszą odwiedzać sklepów przez cały tydzień
Rozmowa Dnia z Prezesem PIH Andrzejem Lewińskim
Czy robi Pan zakupy w niedzielę?
Nie zdarza mi się. Może czasami na lotnisku. Wolę spędzać wolny czas w swoim ogródku.
Pytam, bo Pańska organizacja zabiega o wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę. Nie można zostawić klientom decyzji, kiedy chcą kupować?
Jestem przekonany, że niedzielne zakupy to nie jest dobry model życia. Nie oszukujmy się – jak coś jest otwarte, to ludzie tam idą. Na przykład w Niemczech, sklepy są zamknięte w niedzielę i nikt nie protestuje. My nie jesteśmy za całkowitym zakazem, nie chcemy zrobić pustyni. Handel na dworcach, na stacjach benzynowych? Proszę bardzo. Rozumiemy, że w miejscowościach turystycznych sklepy mogą w sezonie działać na okrągło. Lokalne władze powinny mieć prawo do takich rozwiązań.
Widzi Pan coś złego w tym, że Polacy całymi rodzinami odwiedzają w niedzielę hipermarkety? Dlaczego odbierać im wolność wyboru?
Niedzielne zakupy stały się takim samym nałogiem jak internet, narkotyki czy alkohol. Nie lepiej pójść na spacer, pograć w piłkę albo poczytać książkę? Mówi Pan wolności.. To pozwólmy ludziom na jazdę z prędkością 300 km / na godzinę i pływanie w miejscach grożących śmiercią.
Szefowie hipermarketów twierdzą, że po wprowadzeniu zakazu będą musieli zwolnić wielu pracowników.
Tak słyszałem o tych 60 tysiącach ludzi, którzy pójdą na bruk. Ja w to nie wierzę. Nawet jeśli będą jakieś zwolnienia, to tyle samo miejsc pracy albo nawet więcej powstanie w handlu tradycyjnym i u drobnych, polskich producentów. Bo dziś sieci handlowe współpracują tylko z dużymi dostawcami, mniejsi nie mają szans. A pracownicy hipermarketów? Wielu z nich zarabia 500 zł miesięcznie, są zatrudniani w systemie pracy tymczasowej. To mamy popierać? Tak naprawdę walka toczy się o pieniądze – bo jak policzyły same sieci – 30% ich obrotów przypada na niedzielę.
Jednak dzięki temu klient może taniej kupić towar.
Klientom trzeba otworzyć oczy. Nasz papież pytał : ekonomia czy człowiek? Posłuchajmy papieża.
Po co domagacie się ograniczeń w budowaniu nowych hipermarketów, skoro tak wiele już postawiono? Nie za późno na takie regulacje?
Wcale nie chcemy bezwzględnych zakazów. Przeciwnie – samorząd wojewódzki powinien mieć wpływ na to, ile dużych sklepów działa na jego terenie. Zróbmy analizę potrzeb, pokażmy wszystkie skutki społeczne, ile małych firm upadnie. A że mamy już wiele hipermarketów? Przecież często stawiano je wbrew przepisom, za milionowe łapówki, jak w Szczecinie.
Jeśli zmienimy przepisy, to może więcej decydentów ustawi się po łapówki?
Nie, nie. To niemożliwe. Na pewno będzie większa kontrola.
Rozmawiał Janusz Michalczyk