Artykuły prasowe
Kupcy szturmują Sejm - Wiadomości Handlowe, kwiecień 2006
Jeszcze nigdy możliwość uchwalenia ustaw: o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych, o ograniczeniach pracy w niedzielę i święta oraz o samorządzie gospodarczym nie była tak realna, jak teraz. Nigdy również projekty tych kluczowych dla handlu aktów prawnych nie zaprzątały tyle uwagi polityków. Najwyraźniej dostrzegli oni wreszcie znaczenie sektora dla całej gospodarki. Ponad 400 prezesów i dyrektorów najważniejszych polskich sieci handlowych, niezależnych detalistów i działaczy samorządowych z całej Polski spotkało się w Sali Kolumnowej Sejmu z marszałkiem Markiem Jurkiem oraz z liderami PiS, Samoobrony i LPR – partii, które popierają wszystkie trzy projekty. Spotkanie zorganizowały: Polska Izba Handlu, Kongregacja Przemysłowo-Handlowa, Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług oraz Związek Rzemiosła Polskiego.
– Projekty, nad którymi pracujemy, pomogą przede wszystkim małym, rodzinnym firmom. Mają poparcie większości parlamentarnej i poważnych organizacji pozarządowych. Posłowie nie mogą pozostawać głusi na ich opinie – mówił otwierając spotkanie Marek Jurek, marszałek Sejmu RP. Najszybciej może wejść w życie ustawa o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych, której projekt Samoobrona przedstawiła na początku grudnia ubiegłego roku. Zgodnie z nim, sklepów spożywczych o powierzchni powyżej 400 mkw. nie będzie można otwierać w miastach do 15 000 mieszkańców, zaś w większych (do 50 000) zakaz obejmie obiekty powyżej 600 mkw. Do otwarcia sklepu o powierzchni sprzedaży 400-2000 mkw. potrzebne będzie zezwolenie wójta, burmistrza albo prezydenta miasta. W przypadku hipermarketu (powyżej 2000 mkw. powierzchni sprzedaży) dodatkowym warunkiem ma być pozytywna uchwała rady sejmiku wojewódzkiego. Samoobrona liczy, że ustawa zostanie uchwalona do końca maja. Jej przewodniczący, a jednocześnie wicemarszałek Sejmu, zapowiada, że „czasy liberalizmu w handlu definitywnie się kończą”. – Z całej Polski spływają do nas informacje o bezprawnych zmianach w planach zagospodarowania przestrzennego, które umożliwiły powstanie hipermarketów w wielu miastach. Każde podejrzane pozwolenie na budowę zweryfikujemy. Jeśli jakiś sklep powstał z naruszeniem prawa, musi zostać rozebrany. Nie jesteśmy przeciwni powstawaniu hiper- czy supermarketów, ale tylko wtedy, gdy nie niszczą przy okazji drobnego handlu – powiedział Andrzej Lepper. Podkreślił, że nie trzeba szukać nowych rozwiązań, tylko korzystać z tych, które sprawdziły się w innych krajach, np. w Niemczech. Wskazał również na konieczność uregulowania przepisów podatkowych. – Polski kupiec jeszcze nie rozpocznie na dobre działalności, a już musi płacić. Tymczasem zachodnie sieci korzystają z wieloletnich ulg. Nie płacą także podatku dochodowego, bo wykazują straty. Rozwiązanie problemu widzę we wprowadzeniu podatku obrotowego – powiedział lider Samoobrony. Poparcie Prawa i Sprawiedliwości dla wszystkich trzech wspomnianych wyżej projektów ustaw potwierdził poseł Artur Zawisza, który jest jednocześnie przewodniczącym sejmowej Komisji Gospodarki. – Polski kapitalizm musi być oparty na narodowej własności. Projekt ustawy o WOH nie jest restrykcyjny – jak głoszą liberałowie i stojące za nimi wielkie sieci – tylko antymonopolistyczny i prorynkowy. Naszej gospodarce potrzebna jest wielość podmiotów i właścicieli oraz uczciwa konkurencja – podkreślił Zawisza.
Intruzi we własnym kraju
Kupcy zebrani w Sali Kolumnowej owacyjnie przyjęli wystąpienie Jana Rakowskiego, prezesa Kongregacji Przemysłowo-Handlowej, który powiedział, że drobni detaliści od 16 lat czują się we własnym kraju jak intruzi. Prowadzeniu biznesu nie służą absurdalne przepisy, nieuczciwa konkurencja ze strony hipermarketów i dyskontów oraz wysokie koszty pracy. – Codziennie docierają do nas sygnały, że któraś z wielkich sieci handlowych sprzedaje cukier po 10 groszy za kilogram czy banany po złotówce. To oczywisty dumping. Prawo w tym zakresie jest dziurawe i nieskuteczne. Efekty barbarzyńskich „promocji” odczuwają nie tylko polscy kupcy, ale również budżet państwa – grzmiał Rakowski. Zaakcentował pilną potrzebę zmian w prawie budowlanym. – Od kilku lat zbieramy i upubliczniamy dowody na łamanie prawa i korupcję przy powstawaniu sklepów wielkopowierzchniowych. Prokuratura nie chce jednak podejmować działań w tym zakresie. Rozdrobniony polski handel pozbawiony jest szans na rozwój i łupiony podatkami oraz różnego rodzaju opłatami. Nie żądamy wiele – jedynie równego traktowania. Chcemy pracować w Polsce i dla jej dobra, a nie emigrować za chlebem – powiedział prezes KP-H.
Niedzielny handel nie dla hipermarketów
Ważną kwestią, którą już wkrótce zajmą się posłowie, są ograniczenia dotyczące handlu w niedziele i święta. Taką nowelizację Kodeksu Pracy, aby w te dni mogły być czynne wyłącznie sklepy sprzedające żywność i artykuły pierwszej potrzeby oraz zatrudniające nie więcej niż pięciu pracowników, proponuje Liga Polskich Rodzin. – Największe zyski z weekendowego handlu czerpią wielkie sieci. Ma to negatywne konsekwencje dla małych firm handlowych. Źle oddziałuje także na życie rodzinne – przekonywał Andrzej Mańka, poseł LPR. Dość powszechna jest opinia, że Unia Europejska wymaga od krajów członkowskich pełnej swobody niedzielnego handlu. Faktycznie zaś istnieje duża dowolność w stanowieniu prawa w tym zakresie, a ograniczenia obowiązujące w wielu krajach (np. w Niemczech) nie naruszają zasady swobodnego przepływu towarów. – Liberalne kręgi twierdzą, że nowe zasady handlowania w niedziele i święta przyczynią się do zlikwidowania 50 000-60 000 miejsc pracy. To demagogia, gdyż obroty hipermarketów nie zmniejszą się, a klienci zamiast w niedziele będą robić zakupy w inne dni tygodnia. Od 16 lat oczekujemy zmian w prawie, a nie doraźnej „kosmetyki” złych ustaw. Wreszcie przyszła pora na działanie – powiedział Andrzej Lewiński, prezes Polskiej Izby Handlu.
Samorząd jest chory
Polski samorząd jest chory. Prym wiodą organizacje wąskie i samozwańcze, nazywające siebie „polskimi”, a zrzeszające przede wszystkim zagraniczne firmy. Tymczasem samorząd powinien być powszechną, oddolną reprezentacją przedsiębiorców, a nie narzędziem w ręku lobbystów. Takie głosy padały podczas dyskusji nad propozycjami zmian w ustawie o samorządzie gospodarczym. Jej uczestnicy podkreślali, że silny samorząd to silna gospodarka, a silna gospodarka oznacza silne państwo.
Nie wszyscy myślą podobnie
Przeciwko projektowi ustawy o WOH ostro protestuje Platforma Obywatelska. Jej przedstawiciele twierdzą, że narusza on samorządność i autonomię gmin, jest kryminogenny i korupcjogenny. – Zgłaszane propozycje rozwiązań nie biorą pod uwagę interesu klientów sklepów i zawierają szereg zapisów, które można interpretować zupełnie dowolnie – uważa Adam Szejnfeld z PO. Zastrzeżenia ma także Krajowa Izba Gospodarcza, według której poselski projekt zawiera wiele nieścisłości, co może przyczyniać się do naruszania prawa. Protestują również inne organizacje gospodarcze – m.in. Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa oraz – skupiająca zachodnie sieci hipermarketów – Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji.
Grzegorz Szafraniec